„Dzięki postowi opartemu na jej własnej urynie i wodzie, oraz wcieraniu uryny jak i stosowaniu kompresów, pod koniec 10 dnia nerki i jelita pracowały „nadprogramowo" i chociaż wypryski wzrosły, były one mniej drażliwe. Oddech stał się normalny i spokojny, pacjentka spała lepiej, a co najważniejsze stopa objęta gangreną zaczęła wykazywać oznaki zdrowienia.
18 dnia postu stopa była całkiem normalna, uryna uformowała skórę nie pozostawiając nawet blizny.
Uryna nie jest martwą materią, ale, że tak powiem, roztworem krwi i witalnych tkanek.
Rezultatem powyższej kuracji było zaproszenie mnie do wzięcia kolejnego przypadku gangreny. Była to kobieta lat około 40. Jej prawa noga była w takim stanic gnicia, że jej medyczny doradca nalegał na przeprowadzenie amputacji.
Kłopot zaczął się przed blisko dwu laty od obrzęku w kostce. Przypisywano to jej zajęciu, które wiązało się z długim klęczeniem na twardej, kamiennej posadzce. Sama poddawała się licznym kuracjom, zarówno konwencjonalnym jak i niekonwencjonalnym, ale jej dolegliwości tylko wzrosły. Cierpiała skutkiem ciężkiej obstrukcji, hemoroidów, egzemy, anemii, bezsenności, tików nerwowych, ogólnej depresji, owrzodzenia ust i języka, bólów twarzy, wyprysków w kątach warg, a przede wszystkim stan nogi objętej gangreną znacznie się pogorszył. Jednakże pomimo swej męki była kobietą wielkiego ducha i nie miałem trudności z nakłonieniem jej na post. Oprócz wypijania całej ilości uryny jaką wydalała, zaleciłem jej także picie 6 razy dziennie ponad pół kwarty zimnej wody, którą sumiennie piła małymi łykami.“(2)
bielizna |Gry |szkła kontaktowe